Kilka miesięcy temu napisałem felieton, w którym pisałem o różnicach pomiędzy grami Indie a RPG. Wtedy Borejko zauważył, że ominąłem całkowicie kwestię pochodzenia hobby.

Wtedy nie zwróciłem na to uwagi, ponieważ miałem już dosyć czytania o tych wszystkich Chainmailach (Chainmail jest ponoć pierwowzorem rpgów).  Uważałem, że nie ma sensu grzebać aż tak głęboko w historii hobby.

Jednak rozmowa z Szczurem na Confuzji zwróciła moją uwagę na pewną sprawę.

Zanim jednak do tego przejdę, opowiem nieco o rzeczach, które uważam za balast w podręcznikach.
Praktycznie w każdej istniejącej grze znajdziecie takie rzeczy jak tabelę udźwigu. Nigdy jej nie użyłem, jednak istnieje w każdym podręczniku.

Rozmawiałem potem o tym z Furiathem, który zgodził się ze mną co do tej kwestii, jednocześnie wskazując nowy trop: mapy. I faktycznie, zacząłem zastanawiać się nad funkcją mapy w grze. Na pierwszy rzut oka wydaje się to absurdalne, ponieważ mapa to najłatwiejszy sposób, aby pokazać co gdzie jest, w jakiej odległości znajdują się punkty na mapie.

Jednak, czy faktycznie mapa wnosi cokolwiek do rozgrywki przy stole? Czy muszę mieć mapę, aby wskazać cel podróży? Pachnie mi to listami barwionymi w herbacie. Jasne, pokazanie czegoś w formie fizycznej ma jakąś magię, jednak nie jest rzeczą niezbędną.

Ok, to jeszcze nic. Mapa nie jest czymś, co szkodzi, nawet jeżeli mi nie pomaga. Nie przeczę, że mapa jest nie potrzebna, mówię tylko, że mi się nie przydawała.

Jednak co z mierzeniem odległości? Nie kilometrów na mapie, ale odległości w czasie normalnej rozgrywki?

Oto największy istniejący balast w rpg: Posługiwanie się Grid mapą, mapą bitewną, siatką taktyczną czy jak tego jeszcze nie nazwiecie.

Otóż, jeżeli gra posiada zasady ściśle powiązanie z jednostkami mierzącymi odległość, tym samym wymaga od nas, abyśmy ich jakoś pilnowali. Jeżeli zostawimy wszystko wyobraźni, to nie ma z tym problemu przy dwóch czy trzech osobach podczas walki (wtedy zwykle mają znaczenie wszystkie te zasięgi broni, szybkość poruszania itp).

Co sprowadza nas do sytuacji, w której musimy użyć mapy bitewnej ew. figurek. Czy w grach wspominają, że musisz ich używać? Nie, jednak wspomina, że owszem, można się nimi wspomagać.

Czy faktycznie jest to taki mega-archaizm, ocencie sami.
Jednak widać, że RPG ma w swoich korzeniach bitewniaki, stoły, figurki i miarki.
Nawet Narracyjny Świat Mroku.

Zostaw wpis