Ten wpis bierze udział w 4 edycji rpgowego karnawału blogowego. Tym razem akcję za pysk trzyma Seji.

Jeszcze słowem wstępu, Zuhar również napisał o Monastyrze.

Monastyr którego nie było

Kiedy dowiedziałem się o istnieniu gry, natychmiast chciałem ją mieć. Po przeczytaniu jakiegoś artykułu w magazynie Portal, podpartego dodatkowo świetną reklamą (Plansza podzielona na pół, gdzie każde słowo miało swoje przeciwieństwo na zasadzie dobra-zła). Odkupiłem podręcznik od kumpla, który wygrał go na jakimś konkursie. Natychmiast oprawiłem go w imitacje skóry. Tak, to był poważny podręcznik który wyglądał naprawdę dobrze na półce.

Na okładce oprócz tytułu kazalem wybić słowa – Honor, Odwaga, Poświęcenie.

Przedzierałem się przez ten podręcznik i podobał mi się. Podobał mi się jego klimat.

Równolegle czytałem sobie książki o muszkieterach, a potem Piekło i Szpadę Kresa.

Byłem naładowany wiedzą i chęcią by zagrać w ten Monastyr.

Nigdy nie zagrałem ani jednej sesji.

Trzewik przesadził z wodolejstwem. Mamy tam za dużo pierniczenia o tak bezsensownych rzeczach, że aż się nie dobrze robi. To nie jest podręcznik, w którym pisze jak grać w tych realiach. Tam są strzępy wizji autora.

Kojarzycie obrazki, przedstawiające każdą główną nację? Trzy postacie z danego kraju, typowy krajobraz i słowa określającą tych ludzi. To są konkrety. Dzięki nim wiedzieliśmy, jak kto się ubierał i automatycznie przydzielaliśmy pewne cechy i archetypy ludziom o danych pochodzeniach.

O mechanice nie wspomnę. Ludzie się naklneli na nią, ja nigdy nie zobaczyłem jej w akcji.

Wiecie jednak, co mnie dobiło? Obietnice. Trzewik pisał pamiętnik twórcy. Świetny pomysł, naprawdę. Ludzie siedzieli i chłoneli w czasie tworzenia każde słowo. Rozpalały ich wyobraźnie.

Problem w tym, że pamiętnik były obietnicami, których podręcznik nie spełnił.

Monastyr to gra o ludziach, którzy nisko upadli, ale dostali kolejną szansę.

Monastyr to gra dark fantasy, w której gracze wcielają się w role upadłych bohaterów, ludzi, którzy przed laty mieli wszystko, lecz w wyniku błędów stoczyli się na dno i upadli do roli zagubionych w świecie awanturników.

Cytat z oficjalnej strony Portalu

To są właśnie moje ulubione realia. Opowieść o ludziach, którzy wstają po upadku. Monastyr którego nigdy nie było.

10 odpowiedzi do “Ulubione realia – Monastyr, którego nie było”

  1. trzewik mówi:

    Po pierwsze dzięki za fajny wpis.
    Po drugie, zapraszam na sesję Monastyru do MDK. Może się jednak okaże, że ten Monastyr jest w tym Monastyrze :)

  2. Darken mówi:

    Dwa razy nie udało mi się dotrzeć, może w następny? Problem ze spotkaniami w środę polega na tej sprytnej promocji z orange. :)

  3. Borejko mówi:

    “Tym razem za pysk akcji trzyma Seji.”
     
    Lepiej wychodzi jak przeklinasz.

  4. Darken mówi:

    Thx za uwagę, już zmieniłem ten tekst, aby brzmiał bardziej po polsku.

  5. Seji mówi:

    Dodane! Dzieki. :)

  6. Smartfox mówi:

    Prowadziłem raz Monastyr, sam z chęcią bym zagrał. Fakt, mechanika z mojego punktu widzenia nieudana, ale świat niczego sobie. Wydaje mi się, że spokojnie da się zrealizować wizję tych upadło-wstających postaci, czy za, czy wbrew podręcznikowi. Agaria, Doria… tu chyba w szczególności.

  7. Darken mówi:

    Oczywiście, że się da. Kwestia % zawartości tego bohaterstwa w opisie świata i tworzeniu bohatera.

    Zresztą, jak zobaczyłem Gambit Złotego Króla, to miałem wizję przed oczami stada npców przedstawianych graczom.

    Nie da się zrobić oficjalnego scenariusza bez gotowych postaci dla graczy. W momencie, kiedy tworzę bohatera którego czeka długa i niekoniecznie zakończona szczęśliwe podróż na powierzchnię, trudno, abym chciał usiąść na tylnym siedzeniu historii.

    Świat jest fajny w założeniach. Wielu ludzi odrzuciło to, co mnie zainteresowało w tej grze – granie konkretnymi postaciami. Świat, chociaż ciekawy, jest tylko pretekstem do pokazania ich zmagań. Teraz może jednak okaże się, że autorowi nie o to chodziło, gra jest całkiem uniwersalna, i tak dalej.

  8. Farindel mówi:

    Jakie sesje w gliwickim MDK? W dodatku w systemie Monastyru? Czemu ja nic nie wiem?? Można sie dołączyć?

  9. kaduceusz mówi:

    Fajny wpis. Ej, Mon jest jak ashcan – działa z autorem przy stole ;0)

  10. Darken mówi:

    Oczywiście Farindel, w każdą środę o 17 jest spotkanie w MDK.

    Duce, fajnie, że zajrzałeś. A Mon to nie ashcan, w końcu pewnie masz tam pozwolenie na modyfikowanie zasad, tak więc zawsze grasz poprawnie.

Zostaw wpis